W świecie koreańskiej pielęgnacji (K-beauty) termin „fermentacja” odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Ale czy to tylko kolejny trend, czy prawdziwa rewolucja? Dziś sprawdzimy, dlaczego sfermentowana herbata, soja i róża to absolutni liderzy w dbaniu o cerę.
Czym właściwie jest fermentacja w kosmetykach?
Wyobraź sobie, że standardowy składnik aktywny w kremie to duża cząsteczka – jak duży klocek, który nie mieści się w małej szczelinie. Proces fermentacji polega na tym, że dobre bakterie „rozbijają” te duże cząsteczki na mikroskopijne elementy.
Co to zmienia dla Ciebie?
-
Głębsze wnikanie: Skóra dosłownie „pije” taki kosmetyk, bo składniki są na tyle małe, by dotrzeć tam, gdzie zwykły krem nie dociera.
-
Mniejsza szansa na podrażnienie: Fermentacja neutralizuje niektóre naturalne toksyny roślinne, dzięki czemu produkt jest łagodniejszy.
-
Bogatszy skład: W procesie powstają nowe witaminy i aminokwasy, których pierwotnie nie było w roślinie.